bacalarte

centrum kultury

TOMASZ MATuSZAK

Supe Market

do 25.09.2020

2020-NCK_dofinans_kulturawsieci-neg

Supe Market

O fikcjach, trompe-l´esprit i tych i owych poważnych żartach: zbliżenie do twórczości Tomasza Matuszaka

„Artyści żyją hulaszczo, nic wpłacić”

(Anonymous)René Magritte twierdził, że jego dzieła były to trompe-l´esprit, czyli pułapki umysłu, w których wstrząs naszej percepcji podlegał zmianie poprzez celowo realizowaną dekontekstualizację. W pracach Tomasza Matuszaka również spotykamy te gry i pułapki, jednak w przypadku jego prac zmianie podlegają nie tylko konteksty, lecz dzięki użytym materiałom mają też miejsce wizualne oszustwa, a co więcej, spotykamy prawdziwe semantyczne zderzenia między dziełami i ich tytułami.

Jeśli już przeszło sto lat temu awangarda i artyści tacy jak Man Ray zaczęli pracować przeciw tworzywu, by zgłębić jego twórcze granice, to teraz dzieło Matuszaka dokonuje jeszcze jednego obrotu. W swoich pracach Matuszak zamiast posługiwać się materiałem odpadowym, żeby tworzyć dzieła o odmiennym wyglądzie, posługuje się tworzywem „szlachetnym”, które ma udawać przedmioty nieartystyczne: mamy więc rozłożony karton, ale wykonany z drewna, albo wyglądające na zawinięte czarną folią pudło, które w rzeczywistości jest ceramiką. Dekontekstualizacja dokonuje się w ten sposób w różnych warstwach: formy, treści i manipulacji semantycznej.

Wizualne i umysłowe oszustwa, które także mówią ironicznie o naszym postrzeganiu sztuki i świata.

Potrzeba wyglądania na coś, czym się nie jest istnieje. Potrzeba ta od zawsze współgra z pozorami. Lecz w twórczości Matuszaka to udawanie staje się czymś, czym nie jest: codzienne przedmioty (pudła, paczki, szafy złej jakości) przy bliższym przyjrzeniu okazują się materiałami artystycznymi. Gorzka ironia. Proste i bezpośrednie przesłanie. Jeśli sztuka posługiwała się tworzywami szlachetnymi i naśladownictwem tego, co w założeniu jest piękne, po to by później wyrugować tak szlachetność jak i piękno, to teraz Matuszak jedno i drugie przemienia w grę, grę w której model, mimo precyzji i jakości technicznej i materialnej mówi nam o zniszczeniu, o rozdarciu, o destrukcji świata, który jasno odkrywa to, co robimy i co dzieje się wokół nas. Tak, to żarty wizualne, ale bardzo poważne.

Równie poważna jest gazeta, którą możemy czytać/nie czytać – w stopniu w jakim ją rozumiemy – nawet jeśli wywołuje w nas uśmiech, a i niejeden wybuch śmiechu. Wiadomości o sztuce nie do zrozumienia, ponieważ zostały wypaczone przez googla. Jednakże, czy świat sztuki, ze swoimi zawiłymi teoriami, nie jest czasem złożony do granic absurdu? Ten rodzaj manipulacji języka, to nic więcej niż metafora tego świata tak teoretycznego, że stał się hermetyczny, świata, który chce tyle komunikować, że w końcu nie mówi nic, zamienia się w pusty dyskurs. To dowcip, który, jeśli dobrze się zastanowić, pozostawia pewien gorzki, nihilistyczny posmak. Kto lepiej niż świadomy artysta może żartować ze świata sztuki i jej mechanizmów. Tu mamy tego przykład.

W swojej książce Ciencia y Fricción (Science & Friction) fotograf i myśliciel Joan Fontcuberta ostrzega, że „zamieniamy się w podmioty odbiorcze informacji, którą konsumujemy, ale o której nie myślimy. W ten sposób informacja czyni z nas ignorantów. A ignorancja czyni nas uległymi”. To ostrzeżenie jest prawdziwe aż do bólu, gdyż paradoksalnie ta góra informacji sprawia, że stajemy się ignorantami pozbawionymi refleksji, może dlatego, że nie potrafimy zarządzać tak dużą ilością zmysłowości. Twórczość Matuszaka wygląda tak jakby artysta chciał nam powiedzieć: „przyjrzyj się dobrze, zwróć uwagę na to, co jest, a czego nie ma. Nie sądź po pozorach i nie lekceważ tych kształtów. To ty sam je tworzysz, twoja percepcja myli się. Tak się dzieje każdego dnia”.

Zatem ta wystawa, zapełnia się przedmiotami, przesłaniami, sprzecznościami. Jest to rodzaj kręgu ambiwalencji, w którym nic nie jest tym, na co wygląda.

W tej tak zwanej estetyce „jak by to było” (ale nie jest), sztuka bawi się różnorodnymi możliwościami, które istnieją między obrazem, językiem i naszą percepcją. W swoim eseju Esto no es una pipa, Michel Foucault mówi: „Podobieństwo zawiera jedną i zawsze tę samą asercję: to, tamto i jeszcze to jest tą oto rzeczą. Przypominanie mnoży różnorodne stwierdzenia, które tańczą razem, wspierając się i obalając wzajemnie”. Takie obalanie się, wspieranie, tańczenie, to właśnie to, co robią prace Matuszaka, ustawiając nas w pozycjach czasem absurdalnych, czasem zabawnych, a kiedy indziej niewygodnych. To żarty, proszę się dobrze przyjrzeć, bardzo poważne, bardzo dobrze zrealizowane.…

Bywa, że między autorem i jego twórczością nie istnieje żaden związek i ten kontrast może nas zaskoczyć. Jeśli chodzi o Tomasza Matuszaka, jego poczucie humoru i jego żarty przypominają nam gry, które ukazuje jego twórczość. Jednak te gry, te żarty są nasycone wielką powagą. Ten humor, poddany analizie, okazuje się doniosły, wieczny. A to dlatego, że poprzez dowcip, możemy przekazać rzeczy bardzo poważne, a ludzie z poczuciem humoru rozumieją wagę tego, o czym się mówi.

To właśnie przypadek Matuszaka, którego mamy honor dziś u nas gościć. Jego twórczość pozwala nam rozmyślać o fikcjach i żartach, z którymi trzeba się bardzo liczyć. Mówią nam one o naszym postrzeganiu, czyli o naszych ograniczeniach i o nieskończonych możliwościach żartobliwych aluzji, którymi dysponuje sztuka. Wraz z nim, zamykamy ten pierwszy cykl kuratorski w Galerii Bacalarte.

Dziękujemy mu, innym artystom uczestniczącym i wszystkim tym, którzy umożliwili jego realizację. Bez fikcji i żartów. Bardzo poważnie: dziękujemy.

Inés R. Artola

Kuratorka

(Tłumaczyła: Agnieszka Korol)

Sobre ficciones, trompe-l´esprit y algún que otro chiste serio: acercándonos a la obra de Tomasz Matuszak

„Artyści żyją hulaszczo, nic wpłacić”
(Anonymous)

René Magritte afirmaba que sus obras eran trompe-l´esprit, esto es: trampas para el espíritu en los que el choque de nuestra percepción se ve alterado por una descontextualización realizada ex profeso. En el caso de la obra de Tomasz Matuszak nos encontramos igualmente con estos juegos, con esas trampas. Solo que, en su caso, se altera no solo el contexto, sino que también se realizan engaños visuales a través de materiales y, más: nos encontramos con verdaderos choques semánticos entre las obras y sus títulos.

Si ya las vanguardistas de hace más de una centuria y artistas como Man Ray comenzaron a trabajar contra los materiales para explorar sus límites creativos, ahora aquí la obra de Matuszak nos da un giro de tuerca más. Sus piezas, en lugar de emplear materiales de deshecho para crear obras con otra apariencia, emplean materiales “nobles” para simular objetos no artísticos: un cartón desplegado pero realizado en madera o una supuesta caja envuelta en plástico negro, que realmente es una pieza de cerámica. La descontextualización, así, se efectúa en diferentes capas, de forma, de contenido, de manipulación semántica.

Engaños visuales -y de espíritu- que también nos hablan con ironía de nuestra percepción del arte, y del mundo. Una necesidad de aparentar lo que no se es que, en su caso, juega con la apariencia de lo que no se quiere ser. Si el arte empleó materiales nobles e imitación de aquello que era supuestamente bello para luego desbancar tanto nobleza y belleza, ahora Matuszak hace un juego de ambas en las que el modelo, a pesar de la precisión y calidad de técnica y material, nos habla de deshecho, de destrozos, de destrucción de un mundo que bien habla de lo que hacemos y sucede a nuestro alrededor. Bromas visuales, sí, pero muy serias.

Como igual de serio es el periódico que podemos leer/no leer -en tanto que no comprendemos- aunque nos arranque una sonrisa y más de una carcajada. Noticias de arte imposibles de comprender, por la desvirtualizacion googleana a la que han sido sometidas. Pero, ¿acaso el mundo del arte y sus intrincadas teorías no son a veces de una complejidad que rozan con el absurdo? Manipular así el lenguaje no es más que una metáfora de ese mundo que, de tan teórico, se ha vuelto hermético, de tanto querer comunicar, ha acabado por no decir nada, por quedar en discursos vacíos. Un chiste que, bien pensado, queda con un cierto sabor amargo, nihilista, al final de su degustación. Quién mejor que un artista consciente para bromear con el propio mundo del arte y sus mecanismos. Aquí lo tenemos.

En su libro Ciencia y Fricción, el fotógrafo y pensador Joan Fontcuberta nos advierte que “nos convertimos en agentes receptores de una información que consumimos, pero que no pensamos. De este modo la información nos hace ignorantes. Y la ignorancia nos hace sumisos”. Advertencia tan cierta que hasta resulta hiriente, pues ese cúmulo de información, paradójicamente, nos vuelve ignorantes, irreflexivos, tal vez por nuestra incapacidad de gestionar tanta voluptuosidad. En la obra de Matuszak, el artista parece querer decirnos: “observa bien, date cuenta de lo que es y no es. No juzgues las apariencias ni desdeñes estas formas. Tú mismo las creas, tu percepción se equivoca. Como sucede día a día”.

Esta exposición, así, queda llena de objetos, de mensajes, de contradicciones. Es una suerte de circuito de equívocos en donde nada es lo que parece.

En esa llamada estética del “como si fuera” (pero no lo es) el arte juega con las múltiples posibilidades que existen entre imagen, lenguaje y nuestra percepción. En su ensayo Esto no es una pipa, Michel Foucault nos dice: “La similitud multiplica las afirmaciones diferentes, que danzan juntas, apoyándose y cayéndose unas sobre otras”. Ese caer, apoyarse, danzar es precisamente lo que hacen las obras de Matuszak, que nos sitúan en posiciones a veces absurdas, a veces divertidas, a veces incómodas. Bromas, miren bien, muy serias, muy bien hechas.


En ocasiones, autor y obra no tienen nada que ver entre sí y nos puede llegar a chocar ese contraste. En el caso de Tomasz Matuszak, su sentido del humor y bromas nos recuerdan a los juegos que plantea su obra. Son juegos, bromas, no obstante, que están impregnados de una gran seriedad. Un humor que, si se analiza, resulta solemne, ingrávido, eterno. Y es que, a través del chiste, podemos decir cosas muy serias, y la gente con humor sabe la gravedad de lo que se está tratando.

Este es el caso de Matuszak, un honor tenerlo aquí y reflexionar gracias a su obra en torno a ficciones y bromas muy a tener en cuenta, que nos hablan de nuestra percepción -esto es: nuestras limitaciones- y de las infinitas posibilidades de guiños que tiene el arte. Con él, cerramos este primer ciclo de curadurías en Galería Bacalarte.

Gracias a él, a los artistas que han participado y a todos aquellos que lo han hecho posible. Sin ficciones, ni bromas. Muy en serio: gracias.

Inés R. Artola
Curadora

Tomasz Mateuszak

Tomasz Matuszak

Wiele z  jego prac powstaje na bazie zastanej przestrzeni galerii lub innego miejsca publicznego. Dodając „komentarz” do konkretnego miejsca, prace integrują się z nim tworząc nowy lub inny sens znanej przestrzeni. Wiele z prac ma charakter site-specific, które starają się pobudzać przestrzeń (wewnętrzną lub zewnętrzną) lub sytuację społeczną czy polityczną, czyniąc je kluczowym elementem doświadczenia widza.

Doświadczenia twórcze Tomasza Matuszaka przebiegają na wielu płaszczyznach tj. instalacja, rzeźba, interwencja publiczna, fotografia, film wideo. Jego multimedialne prace odwołują się bardzo często do konkretnych przestrzeni architektonicznych warunkujących specyfikę miejsca/galerii. Jak to trafnie zauważa Maria Morzuch kurator w Muzeum Sztuki w Łodzi: “Artysta na zasadzie badań wnętrza galerii – w rodzaju ‘mapping the studio’ – tworzy grę w prawdę i nieprawdę z zasadą nieoczekiwanej podwójności, multiplikacją zasad istnienia i funkcjonowania wnętrza. Posługuje się przewrotnym zabiegiem iluzji, gdy instaluje w galerii ‘repliki’ przedmiotów lub sprzętów, prowokując tym samym widzów do refleksji o względności w postrzeganiu realnej rzeczywistości. Używając w swoich wypowiedziach artystycznych fotografii Matuszak odwołuje się do konceptualnych tautologii, repetycji, mających swoje korzenie ideologiczne np. w twórczości konceptualistów. W jakimś sensie dopowiadają one to, co zostało ukryte, ‘zmanipulowane’ lub przeciwnie, to, co jest oczywiste w swojej nierealności. Niejednoznaczność zyskuje u Matuszaka szczególnych cech.”

Uczestniczył w ponad 120 wystawach zbiorowych i indywidualnych w kraju i zagranicą w tym Gale Gates Gallery w Nowym Jorku, Museo de Arte Contemporaneo w Santiago w Chile, Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Hajfie, Narodowej Galerii Sztuki Zachęta w Warszawie, Kunspunkt Gallery w Berlinie. Brał udział w wystawach w Niemczech, Australii, Izraelu, Hiszpanii, Indiach, Chile, Ekwadorze, Austrii, Litwie i Szwecji.

Był stypendystą i uczestniczył w rezydencjach artystycznych w: ArtsLink – Nowy Jork, Schloss Solitude – Studgartt, Niemcy, ART / OMI – Ghent, USA, Leitrim  Sculpture Center – Irlandia, Proyecto Saco – Antofagasta, Chile. Od 2007 roku jest pracownikiem dydaktycznym, obecnie prowadzi pracownię Działań Interaktywnych i Site-Specific na Wydziale Rzeźby i Działań Interaktywnych w Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi.

Tomasz Matuszak

Close Menu
error: Content is protected !!