bacalarte

centrum kultury

29600

Agata Zbylut

do 14.07.2021

29600

Tekst Kuratorskie:

BĄDŹ SOBĄ!
 
Jeśli tylko zechcesz możesz być piękna, chuda, uśmiechnięta, cudowna, zawsze młoda.
Perfekcja – to będzie Twoje drugie imię!

(Nawet… jeśli jest to kosztowne, jeśli wymaga czasu, jeśli boli. Ale to nic! „Chcesz być piękna to cierp!” Bo możesz być zachwycająca na zawsze! Idealna! Chyba warto, prawda?)
ODWAŻ SIĘ, BĄDŹ SOBĄ!

Ale…co to w ogóle znaczy być sobą, kiedy czujesz się kobietą? Kim jako kobiety jesteśmy?
Warto zadać to pytanie, nawet gdy poczujemy się z nim niekomfortowo, nawet gdy odpowiedź zaboli.
Agata Zbylut szuka odpowiedzi na własnej skórze, na własnym ciele, za własne pieniądze. Konfrontuje nas z krwawymi, bolesnymi rytuałami, które z jednej strony są coraz bardziej powszechne, a z drugiej stanowią ściśle strzeżone tabu. Warto się nad tym zastanowić, warto zadać pytanie o to, co właściwie i dlaczego robimy z naszymi ciałami?
Zapraszamy Was do Bacalarte na spotkanie z głosem kobiety, która poddaje refleksji to, co dziś oznacza bycie kobietą, bycie sobą w świecie, w którym tak wiele z nas w siebie wątpi, za to zawierzyło przemysłowi beauty uwierzyło, że „lepsza ja” jest nie tylko możliwa, ale również dostępna jak nigdy dotąd…
 
Zapraszamy!
 
Inés R. Artola

Agata Zbylut

Agata Zbylut – artystka, profesora nadzwyczajna Akademii Sztuki w Szczecinie, gdzie kieruje Katedrą Fotografii i prowadzi Pracownię Fotografii i Działań Postartystycznych. Założycielka (2004) i prezeska stowarzyszenia Zachęta Sztuki Współczesnej w Szczecinie. Więcej na agatazbylut.com

Na wystawie 29.600,00 wystawiam dwa, ściśle ze sobą powiązane cykle prac. Pierwszy z nich to PAŃCIA, której historia sięga roku 2018, gdy zrobiłam makijaż permanentny brwi. Był tak zły, że właściwie od razu chciałam go usunąć. Dlaczego go zrobiłam? Bo miałam nadzieję, że wytatuowane brwi pomogą mi spojrzeć na siebie łaskawszym wzrokiem, gdy wstaję rano. Makijaż nie pomógł, wręcz odwrotnie więc w 2019 zaczęłam go usuwać w bólu i za cenę nieporównywalnie większą niż jego przygotowanie. To pierwsze wejście do gabinetu kosmetycznego i krwawiące brwi, z którymi z niego wyszłam spowodowały, że zdałam sobie sprawę z tego, że jest mnóstwo krwawych i bolesnych kobiecych rytuałów, o których nie miałam pojęcia. Chciałam je poznać, przeżyć, doświadczyć tego, co się dzieje za drzwiami gabinetów medycyny estetycznej.

Po zabiegach kobiety przemykają do własnych mieszkań i czekają, aż znikną ślady zabiegu na twarzy. Wstydzą się tego co zrobiły. Wstydzą się tego, że nie potrafią „zestarzeć się z godnością”.

 

Nic dziwnego: to co kobieta robi albo czego nie robi ze swoją twarzą jest obiektem publicznej oceny. Portale typu „nieudane operacje plastyczne” przeglądamy dla rozrywki patrząc z politowaniem na starsze celebrytki. Tytułowy projekt 29.600,00 zł to fotografie „w stylu Opałki”, który wykonywał autoportrety tworząc obrazy liczone. Malując kolejne cyfry wypowiadał je głośno odliczając czas, który mu pozostał do namalowania ostatniego obrazu. Odliczał w nieskończoność.

Drugą inspiracją była rozmowa z przyjaciółką, której siostra będąc „tą ładniejszą”, ale chyba też przez to mocniej odczuwając presję, że uroda jest jej głównym atutem, jest klientką gabinetów kosmetycznych. Pamiętam jak przyjaciółka nie mogła uwierzyć, że siostra nie akceptując owłosienia wydała kilkanaście tysięcy na to, aby się go trwale pozbyć. KILKANAŚCIE TYSIĘCY! – powtarzała. Wtedy pomyślałam o „zmarnowanych” pieniądzach, które zostają wydane na coś tak nieistotnego jak wygląd. Kupno nowego samochodu zaraz po tym jak skończy mu się gwarancja, wymiana gadżetów tak często jak to tylko możliwe, bardzo drogie wakacje – te wydatki wydają nam się racjonalne, zazdrościmy ich. Wydawanie pieniędzy na wygląd, na zatrzymanie czasu uznajemy za żałosne. Postanowiłam więc fotografować się w momencie, gdy ślady po zabiegach już znikną z twarzy i dodawać do siebie wydane na nie sumy. Chciałam siebie i Was z nimi skonfrontować. Będę to robiła tak długo, jak długo będę miała chęć i możliwość wydawania pieniędzy na zabiegi. Być może przez całe życie, a być może walka zostanie w pewnym momencie przerwana i dojdzie do trwałego rozejmu z samą sobą. W końcu wojna o to, aby cofnąć albo chociażby zatrzymać czas jest z góry skazana na niepowodzenie. Nie można jej wygrać, ale mimo to wiele z nas walczy do końca.

Agata Zbylut